-Sport i muzyka... -Muzyka? -No tak planuje iść do X-Factora... - wyznał.
-WOW! To nielada wyzwanie... -Słońce zachodzi... - szepnął. - Kończą się wakcje... Jutro już szkoła... -Ech... No tak... Horror zaczyna się od nowa... Znowu je zmarnowałam... -A ja nie...
-Nie? A co ci daje taką pewność?
-Ty... -Że ja? - zerknęłam na niego spod grzywki. -No siedzie tu z tobą teraz... i wiem że nie mogę mówić że zmarnowałem te wakcjie... Poznałem Ciebie... i poprostu...
-Co?
-Jestem szczęśliwy... -Wiesz też sie cieszę ze tu jesteś... - złapałam go za rękę. Siedzieliśmy tak jeszcze dopóki nie zaszło słońce... Potem Niall zawiózł mnie do domu swoim skuterem... Teraz mój narzeczony... Właśnie tak... Jest sławnym wokalistą w boysbandzie... I ciągle mi obieca że naprwi ten fioletowy rower...
Gotowe... :) A wam jak mija ostatni dzień wakacji?
